+48 500 155 583 naraznadwa@hotmail.com

Bzzz… Brrr… Naśladuj dżwięki!

Wyrazy dźwiękonaśladowcze są pierwszymi, naturalnymi słowami dziecka, powiązanymi z określonym znaczeniem. Używanie ich przez dziecko pod koniec pierwszego roku życia i w drugim roku życia jest prawidłowym i dobrze rokującym przejawem rozwoju mowy. Dotyczy to zarówno używania wyrażeń zaproponowanych przez dorosłych, jak i wymyślania przez dziecko nowych, własnych nazw dla trudnych wyrazów.

  • Onomatopeje są naturalną kontynuacją i rozwinięciem etapu gaworzenia, czyli powtarzania sylab. Stanowią okres przejściowy przed rozpoczęciem posługiwania się całymi wyrazami. Gdy nie nauczymy dziecka prostych zamienników dla trudnych słów, to w tym miejscu najprawdopodobniej powstanie luka. Dysonans pomiędzy tym, co dziecko rozumie, a tym, co umie powiedzieć będzie na tyle duży, że może pojawić się frustracja, która dodatkowo opóźni proces rozwoju mowy. Wyrazy dźwiękonaśladowcze stwarzają  jedną z pierwszych możliwości realnego językowego kontaktu dziecka z otoczeniem. Za ich pomocą można już przekazać określone treści i zostać zrozumianym, a więc podstawowa funkcja języka – komunikacyjna zostaje spełniona. To kamień milowy w nauce mówienia.
  • Onomatopeje są dla maluchów świetną motywacją do mówienia. Doskonale zastępują wyrazy zbyt trudne dla dziecka łatwiejszymi do wymówienia, przez co dziecko dość szybko odnosi swoje pierwsze komunikacyjne sukcesy. Sprawia to, że niemowlę coraz chętniej „bawi się” dźwiękami mowy i podejmuje próby przekazania swoich spostrzeżeń i uczyć.
  •  Wyrazy dźwiękonaśladowcze świetnie ćwiczą aparat mowy.  Nie tylko sprawność artykulacyjną podczas wymawiania poszczególnych głosek czy koordynację narządów mowy (ciągi sylabowe świetnie spełniają tą rolę), ale również fonację i oddychanie – zwłaszcza gdy wydajemy długie dźwięki, np. odgłosy alarmowe “eo-eo-eo” / “io-io-io albo syczenie węża “ssss….”.
  • Wyrazy dźwiękonaśladowcze również doskonale kształtują i rozwijają słuch fonematyczny, czyli zdolność słuchowego różnicowania podobnych dźwięków mowy. Np. ‘gul- gul” to odgłos przełykania płynu, a “kul – kul” to odgłos kulania, toczenia piłki po podłodze, albo “siiiuu” to odgłos siusiania, a “ziuuu” to odgłos wzbijania się w powietrze lub latania. Takich przykładów możnaby znaleźć mnóstwo. Bez takiego treningu maluch mógłby mieć trudność w odróżnianiu od siebie wyrazów, które choć znaczą zupełnie co innego, a w brzmieniu różnią się od siebie tylko jednym dźwiękiem. np. “paw” (ptak) i “baw” (polecenie rozpoczęcia zabawy), albo “kura”, “kula”, “góra”, “gula”. Dla dorosłego z dobrych słuchem to nie problem, poza tym, nawet jeśli nie usłyszymy dokładnie, to kontekst podpowie nam, o które słowo może chodzić rozmówcy, jednak dla dziecka, które dopiero uczy się mowy, nie jest to już tak oczywiste.
  • Wyrazy dźwiękonaśladowcze wspaniale rozwijają słownictwo! Formy uproszczone stopniowo zostają wyparte przez wyrazy słownikowe. Onomatopeje podkreślają znaczenie wyrazu słownikowego. Są jakby dodatkową nazwą tej rzeczy, “Hau – hau” to pies, bo pies robi “hau – hau”. Dziecko na początku odpowie “hau” zarówno na pytanie “kto to?” jak i na pytanie “jak robi pies?” Oznacza to więc, że rozumie oba wyrazy, a po prostu posługuje się formą dostępną na jego możliwości.

Zródło: mamauneurologa.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *